sobota, 28 marca 2015

siódemka

-Po raz drugi wylądowaliśmy w łóżku. - powiedziała, układając głowę na jego torsie. - Nie wydaje ci się to paradoksalne?
-Dlaczego?
-Przyciągasz mnie jak magnes. Nic nas jako tako nie łączy. Chcę być asertywna, ale nie potrafię. Uzależniasz mnie od siebie, Przemek.
-Ja i tak będę czekał aż będziesz gotowa. - powiedział i odgarnął z twarzy dziewczyny kilka kosmyków włosów.
-Nie wiem czy to ma najmniejszy sens...
-Mam propozycję. - ożywia się. - Co powiesz na związek bez zobowiązań?

I tak zaczęła się ta gra... ten mecz o uczucie.

To były walentynki. Właśnie tego dnia BBTS miał podjąć we własnej hali bełchatowską Skrę. Od samego rana nastawienie Przemka było bojowe. Trener od kilku meczów dawał mu szansę i coraz częściej wchodził za Orzecha na boisko.
-Proszę. - stanął za Marysią i, uprzednio całując w szyję, podał zawiniątko.
-Co to?
Rozwinęła materiał i ujrzała meczową koszulkę Przemka z trzynastką.
-Mam nadzieję, że teraz będziesz przychodzić tylko w niej.
-Kocham cię! - odwróciła się przodem do libero i obejmując rękoma jego szyję, cmoknęła w usta, a zaraz po chwili ugryzła się w język za to, co powiedziała.
Ten tylko uśmiechnął się delikatnie, bo wiedział, że studentka rzuciła to nieświadomie. Przytulił ją mocno do siebie, a następnie poinformował, że chce widzieć ją na meczu właśnie w tej koszulce.

Kilka minut po szesnastej znajdowała się już na trybunach bielskiej hali. Kochała ten obiekt. Zawsze przychodziła dużo wcześniej, by móc posiedzieć w tym spokoju. Spojrzała na boisko, gdzie pojawiali się zawodnicy, by rozpocząć rozgrzewkę. Najpierw weszli bełchatowianie. Włodarczyk spojrzał w kierunku trybun i gdy tylko ujrzał Mańkę, pomachał jej z uśmiechem, a ta odwzajemniła gest.
Dokładnie o wpół do piątej do sektora, w którym siedziała studentka podszedł Kamil.
-Mam coś.. zaczął.
-Hm?
-... ale widzę, że nie będzie ci potrzebne. - położył na krzesełku obok dziewczyny
swoją koszulkę.
-Kamil! - zawołała za przyjmującym, jednak ten nie zatrzymał się.
Szybko zbiegła po schodkach i już chciała przejść przez bramki, jednak zatrzymał ją ochroniarz.
-Ona jest ze mną.. - zaraz obok Mańki pojawił się Orzech i dzięki jego interwencji mogła wejść z siatkarzem na boisko. - Co jest?
-Kamil jest po prostu zazdrosny.
-Co? Czekaj, nie czaję. - zatrzymał się, a biały ręcznik, który trzymał w ręce zawiesił na ramieniu.
-Jest zazdrosny o moje kontakty z tym tam. - ruchem głowy wskazała na chłopaka.
-O Czaudera? Serio?
Brzeska tylko mruknęła.
-No chodź tu.. - rozłożył ramiona i zamknął w nich Mańkę.
-Bo będzie zazdrosny jeszcze o ciebie.. - zaśmiała się. - A tak na marginesie, nie masz może jakiejś lewej koszulki w szatni?
-Koszulki? Jest szansa, że jakaś się znajdzie. A co?
-Bo poszło o koszulkę. Dasz mi? Nie mam przy sobie żadnej swojej, a przecież ci się zaraz zabiją jak zostawię tę tego drugiego..
-Chodź. - pociągnął dziewczynę za rękę i ruszył do szatni.

Mecz spędziła za bandami w koszulce z nazwiskiem "Dębiec". Bielszczanie ulegli w czterech setach. Jednak jak na pojedynek z Mistrzami Polski było to bardzo dobre spotkanie. Zaraz po meczu do Mańki podszedł Czauderna.
-Gratuluję. Było świetnie! - powiedziała wesoło i przytuliła libero.
W tym momencie usłyszała dźwięk spustu migawki aparatu. Szeroko uśmiechnęła się, a następnie pocałowała siatkarza w policzek.
-Nieskromnie powiem, że należy mi się nagroda. - szepnął jej do ucha. - Tak w ogóle, to co ta siedemnastka tu robi? Co? - wskazał na michałową koszulkę.
-Nie chce mi się o tym gadać.. Jakieś winko na wieczór i partyjka w fifę?
-Daj mi pół godzinki.

Znów obudziła się w tej ciemnej sypialni. Ostatnio miała zwyczaj tak właśnie witać nowy dzień. Praktycznie całymi dniami przesiadywała w mieszkaniu libero. Uzależnił ją od siebie. Już tak na dobre. Pragnęła tylko jego palącego dotyku na skórze. Tego, co z nią robił. Nie potrafiła mu się oprzeć, nie potrafiła się nie poddać. A on nie potrafił nie zadziałać, gdy tylko widział odsłonięty kawałek jej ciała. Łączył ich seks, ale nie seks z miłości. Łączył ich seks wynikający z potrzeby.
Obudziła się na kilka minut przed dziesiątą. Przemka koło niej nie było, siedział w fotelu naprzeciw. Przeciągnęła się na łóżku i szeroko uśmiechnęła w stronę siatkarza.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry. Herbata? - zapytał, wiedząc o tym, że dziewczyna kawę pija tylko w godzinach popołudniowych.
-Z wielką chęcią...
Po piętnastu minutach oboje stali na balkonie dziesiątego piętra. Marzec był na tak ciepły, że zgrzeszyliby nie wypiwszy tego napoju właśnie na balkonie. Mańka zarzuciła na siebie bluzę chłopaka i oparła się o barierkę.
-Jak z Kamilem? - zapytał cicho.
-Bez większych zmian.
-Dobra, nie rozmawiamy o tym. Jakie plany na dziś?
-Muszę napisać felieton. Rektor mi zlecił. Powiedział, że ma dla mnie okazję, tylko muszę pokazać co potrafię. W ogóle nie mam pojęcia o co mu chodziło, ale nie dopytywałam. A ty jakie masz plany?
-Pomaganie ci w napisaniu felietonu. - zaśmiał się. - Na jaki temat?
-Dowolny.. Tak sobie pomyślałam, że jak już mogę cię wykorzystać... - przerwała.
-Wykorzystać? Zawsze i wszędzie!
-Lecz się, głupku. Napiszę o BBTSie.
-Głupku?! Ja ci dam, głupku! Tylko cię złapię!
Studentka wbiegła szybko do mieszkania i próbowała uciekać przed siatkarzem. Próbowała. Czauderna złapał ją i przyciągnął mocno do siebie.
-Ale lubię twoje włosy... - zaczął cicho śpiewać. - Blade, cienkie papierosy... Małą bliznę na kolanie.. że nie o wszystkim mówisz mamie..
-Ale pan jest romantyczny..
-Lubię gdy jesteś zawzięta.. Kiedy walczysz o zwierzęta.. Że masz dziary w dziwnych miejscach.. że, że się kochasz przy Beatlesach..
-Mała poprawka.
-Hm?
-Nie palę, nie mam żadnego tatuażu, ani nigdy nie kochałam się przy kawałkach Beatlesów.
-To ostatnie zawsze możemy zmienić. - wyciągnął z kieszeni dżinsów telefon i włączył jedną z piosnek legendarnego zespołu.
-Ej, ej, ej.. Halo.
-No co?
-Nie przesadzasz? - zapytała, gdy znajdowali się już w sypialni.
-Ja? Skąd?

*

Tadam! Jestem :)
Co sądzicie? Coś o relacjach Mań - Czauder, Mań - Kamil, Kamil - Czauder?

#suppost4YoungBBTS
Walczymy w poniedziałek z Młodą Zaksą :)
Z kim się widzę pod Dębowcem? :p

empty space.

sobota, 21 marca 2015

szóstka

Powoli podniosła powieki. Znajdowała się w ciemnym pokoju. Rolety w oknach były niedokładnie zasłonięte, a promienie słońca delikatnie wpadały do pomieszczenia. Coś Mańce nie grało. Dopiero po chwili zorientowała się, że jej głowa spoczywa na klatce piersiowej. Nagiej, męskiej klatce piersiowej. Odwróciła głowę i ujrzała spokojną twarz Przemka. Spał. Uśmiechał się lekko przez sen, coś się mu śniło. Delikatnie poruszyła się, na co Czauderna przyciągnął ją bardziej do siebie.
Nie miała wyrzutów sumienia. Dobrze wiedziała co zrobili. Nie mogła zwalić tego na alkohol. Wypiła przecież tylko jedną lampkę wina. Nie miała poczucia winy, które właśnie w tym momencie powinno się pojawić.
-Dzień dobry, kochanie... - libero wymruczał do ucha studentki, a ją mimowolnie przeszedł dreszcz.
-Co my zrobiliśmy? - zapytała spokojnie, choć znała odpowiedź.
-Spędziliśmy cudowną noc.
Westchnęła głośno.
-Żałujesz?
-Nie. - odpowiedziała, splatając ich dłonie razem. - Jak teraz będzie?
-Mań... - szepnął, a dziewczyna spojrzała na niego. - Nie wiem czy to odpowiedni moment, ale trudno. Kocham cię i chcę spróbować. Jeśli tylko dasz mi szansę...
-Przemek, ja sama nie wiem... Teraz mam tyle problemów na głowie.. A największym jest Kamil. Daj mi czasu..
-Będę czekał ile trzeba..
-Ale nie powiem.. Było bardzo ciekawie... - wyszczerzyła się w jego stronę.
-Zawsze możemy to powtórzyć.

Następne dni były bardzo męczące. Kamil się nie odzywał, a Włodarczyk wrócił do Bełchatowa i nawet się nie pożegnał. Wielkimi krokami zbliżała się sesja. Nauka coraz bardziej przytłaczała Marysię. Jedyną odskocznią były spotkania z libero.
Nadszedł poniedziałek. Wykłady dziewczyna zaczynała dopiero o jedenastej. Spokojnie ogarnęła wszystko w mieszkaniu i piętnaście minut po dziesiątej wyruszyła na zajęcia. Bez pośpiechu dotarła na uniwersytet kwadrans przed czasem, więc najpierw udała się do bufetu po kawę, a następnie ruszyła w stronę sali. Ledwo zdążyła usiąść na swoim stałym miejscu, a już ktoś ją zaatakował.
-Dzień dobry, kochanie. - usłyszała cichy głos za sobą.
-Co ty tu robisz? - zdziwiła się na widok siatkarza.
-Yy.. uczę się? Czasem się tu trzeba pojawić, a że Piotrek odwołał dziś oba treningi.. Masz jakieś plany na popołudnie? O której kończysz?
-Punkt trzynasta wychodzę stąd. Kawa w Analogu?
-Myślałem, że może zrobię obiad.. i.. wpadniesz.. Co ty na to?
-Będę o wpół do drugiej.

Po chwili pożegnała się z Czauderną i libero udał się na swoje zajęcia. Zaraz po odejściu Przemka, koło Mańki pojawiła się jedna z dziewczyn z jego grupy.
-Znasz Przemka?! - naskoczyła.
-Hej. Ciebie też miło widzieć. - odpowiedziała ze sztucznym uśmiechem.
-Mańka! Odpowiedz!
-Nawet jeśli?
-Jezu, błagam. Poznaj mnie z nim. Błagam cię!
-Przykro mi, ale Przemek już kogoś ma.
-Jak to...?
Tak. Jest szczęśliwy. - zapewniła uśmiechając się.

Dlaczego skłamała? Sama nie wiedziała. Gdy Paulina wyjechała z prośbą, Mańka poczuła ukłucie w sercu. Ostatnimi dniami studentka coraz częściej zastanawiała się nad tym, co powiedział Przemek po ich wspólnej nocy. Czy on naprawdę ją kochał? Czy tylko tak to powiedział? A co jeśli i ona była tylko zabawką? Przelotną znajomością? Jeśli to o czym ją zapewniał - że skończył ze zmienianiem dziewczyn jak rękawiczki gdy tylko ją poznał, było ściemą? Nie. Wolała się nad tym teraz nie zastanawiać. Chciała wyjaśnić kilka spraw z Kamilem. A czy ona kochała libero? Coś do niego czuła, ale to nie była miłość. Zauroczenie? Być może.
Na kilka minut przed czasem zadzwoniła do drzwi mieszkania numer czterdzieści siedem. Po kilku sekundach otworzył jej Czauderna w fartuszku kucharskim.
-Cześć, kochanie. - powiedział czule, po czym pocałował szatynkę.
Zdziwiła się, ale odwzajemniła pocałunek. Był on taki.. pełny tęsknoty? Tak. Libero przelał w nim wszystkie swoje emocje.
-Może najpierw obiad? Potem przyjemności..
-Ech.. No dobra. - przystaje na propozycję siatkarz.

Czekał na Marysię. Minął ponad tydzień odkąd widział ją ostatni raz. Chciał z nią poważnie pogadać. Wiedział, że słyszała jego rozmowę z Wojtkiem i nie mógł zostawić tego bez wyjaśnienia. Następnego dnia mieli zagrać ze Skrą i musiał załatwić to przed meczem.
Umówili się na siedemnastą w mieszkaniu przyjmującego. Studentka pojawiła się punktualnie. Kamil otworzył jej drzwi i powitał delikatnym uśmiechem. Po kilku minutach siedzieli już na
salonowej kanapie.
-Słyszałaś... - bardziej stwierdził niż zapytał.
-Słyszałam. Kamil, ja nie mogę tego odwzajemnić. Te wszystkie lata mi na to nie pozwalają.
-Rozumiem. To znaczy nie. Nie rozumiem. Jak możesz pozwolić na takie zbliżenie ze strony Przemka? Po tym, co zrobił Marcin. Znacie się ledwo miesiąc, Mania..
I co? Miała mu w tym momencie powiedzieć, że spędziła z Czauderną noc? Oczywiście, że nie. To musiało pozostać tylko między nią a Czauderem.
-Kamil... ja cię kocham, ale jako przyjaciela. Zawsze będziesz dla mnie kimś ważnym..


*

Przepraszam. Długość.. nie powala jak na 2 tygodnie przerwy między rozdziałami.
Kompletnie wena mnie opuściła, a i szkoła daje się we znaki ://
Mam nadzieję, że po raz kolejny mi wybaczycie ;c

Rozdział zostawiam Wam. Jak oceniacie? Co na temat relacji Mań i Czaudera? :p

Ps. Na potrzeby opowiadania Przemek gra tylko w BBTSie, bo jak wiadomo, jest także podstawowym zawodnikiem BBTSu ATH w Młodej Lidze ;)
Apropos.. Dziś Młody BBTS ATH wygrał 3:0 z Kielcami ;3

Przypominam o ankiecie po lewej stornie ;)

empty space.





piątek, 6 marca 2015

piątka

Szybko zabrała swoje rzeczy i cicho opuściła mieszkanie Kwasowskiego. Jak on mógł coś takiego zrobić? Jak on mógł się w niej zakochać? Byli przyjaciółmi.. Łączyło ich tyle lat, tyle wspomnień, tyle wspaniałych rzeczy. W jednym tylko miał rację. Nie chciał psuć ich relacji. Weszła jeszcze tylko do sklepu po wino, a potem udała się pod wysłany smsem adres. Było dosyć blisko. Cała zapłakana stanęła przed drzwiami jednego z mieszkań, a potem cicho zapukała. Po kilku sekundach stanął 
przed nią On - uzależniający.
-Jezu, Mań.. co się stało? - spytał zatroskany, widząc jej łzy, a następnie wciągnął studentkę
do środka.
-On.. On zrobił coś okropnego.. - mówi ledwo słyszalnie.
-Kto? Co zrobił?
-Kamil..
-Rany Boskie, Mańka mów!
-On.. On się we mnie zakochał..

Przemkowi świat wywrócił się do góry nogami. Kamil nie mógł poczuć do Mańki czegoś więcej niż przyjaźń. Szczególnie teraz. Teraz, gdy studenta znaczyła dla Czauderny coś więcej..
-Cś.. Spokojnie. - przytulił ją do siebie i gładził po włosach.
-Ale Przemek, ty niczego nie rozumiesz. - łkała. - Przyjaźnię się z Kamilem już ładnych parę lat. Jak byś się poczuł, gdyby twoja przyjaciółka nagle się w tobie zakochała, a ty nie potrafiłbyś odwzajemnić jej uczucia, bo, co prawda kochasz ją, ale nie jako kobietę, tylko przyjaciółkę? Nie potrafiłbyś okazać jej większego uczucia niż przyjaźń?
-Nie mam pojęcia jak bym się poczuł, gdybyś się we mnie zakochała. - uśmiechnął się lekko. Znali się ledwo miesiąc, ale już mogli nazywać się najlepszymi kumplami. - Chodź, zrobię ci herbaty.

Usiedli na salonowej kanapie. Kubki z malinową cieczą ogrzewały ich dłonie, a lecący w telewizji film wypełniał głuchą ciszę w mieszkaniu. Milczeli. Żadne z nich nie wiedziało jak zacząć rozmowę. Przemek miał tyle pytań do Mańki, na które tak bardzo chciał znać odpowiedź, ale po prostu bał się. Bał się, że ją zrani?
-Dlaczego tak unikasz facetów..? - odważył się po chwili.
-To trudne..
-Razem damy radę.. - złapał ją za rękę.
-Gdy miałam dziewiętnaście lat zaczęłam spotykać się z Marcinem.. Myślałam, że to już tak na serio, na poważnie... ale byłam dla niego tylko dziewczyną, z którą mógł się pokazać na imprezie. Potem zaczął mnie zdradzać... gdy się o tym dowiedziałam, zrobiłam mu awanturę, a on.. pobił mnie.
-I od tamtej pory wszystkich porównujesz do Marcina?
-Tak. To znaczy nie. - spuściła głowę. - Wszystkich z wyjątkiem Kamila i ciebie...
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Libero głośno westchnął, ale wstał i poszedł otworzyć..
-Niee... Bucio.. Tylko nie teraz.. Błagam.
-Coś nie tak? - zapytał Bartek.
-Marysia u mnie jest i taka trochę kijowa sytuacja, no.. stary, wynagrodzę ci to.
-Spoko, nie ma mnie. - chłopak podniósł ręce. - Do jutra!
Czauderna zamknął drzwi i oparł się o nie.
-Jeszcze jego by tu brakowało...

Wrócił do Brzeskiej i poprosił, by opowiedziała mu całą historię od początku. Z niechęcią, lecz zaczęła mówić. Powiedziała jak się poznali, jak zaczęło ich do siebie ciągnąć, jak w końcu stali się parą i jak dowiedziała się o zdradzie. Nie ominęła też tematu uzależnienia.
-Marcin ćpał. Nie wiem jak jest teraz, nie mam z nim żadnego kontaktu.
-Jak ta dziewczyna ci powiedziała.. wiesz.. pojechałaś do niego?
-Tak. - powiedziała wtulona w jego klatkę piersiową, a on gładził jej głowę. - Wygarnęłam mu wszystko.. no a potem..
-A potem stało się coś, co nie powinno stać się nigdy.
-Mam ochotę na to wino, otworzysz?
-Jasne.

Po chwili na stoliku stały dwa kieliszki wypełnione krwistą cieczą. Dalej siedzieli wtuleni w siebie i opowiadali o swojej przeszłości. Przemek otworzył się jeszcze bardziej i powiedział o swoich związkach. Przyznał, że jego tryb życia nie zasługiwał na pochwały, ale stwierdził, że już z tym skończył.
-Tak, zmieniałem dziewczyny jak rękawiczki.. Ale gdy poznałem ciebie zakończyłem definitywnie ten rozdział. - spojrzał na nią i pociągnąwszy ją za podbródek zmusił, by zerknęła na niego.
-Tobie ufam. - szepnęła. - Tobie i Kamilowi. Tylko.
I znów utonęła w tych niebieskich tęczówkach. Znów się poddała. Twarz libero niebezpiecznie zbliżała się do jej. I utonęła. Dała się ponieść chwili. Pozwalała by usta siatkarza delikatnie pieściły jej. Zatracali się w tym pocałunku. Bardziej i bardziej.
-Co ty ze mną robisz? - zapytał, gdy oderwał się od niej.
-Raczej ja powinnam o to zapytać..
I znów ją pocałował. Zachłannie. Namiętnie. Z pasją. 
Poddała się. Całkowicie się poddała. Czauderna odebrał z jej rąk kieliszek i razem ze swoim odstawił na stół. Dotknął jej ramienia i delikatnie wyznaczał palcem ścieżkę na bladej ręce.
-Mań.. - szepnął koło jej warg. - Zwariowałem.

Siedzieli w ciszy.
-No powiedz coś. - wybuchnął Kwasowski.
-Co mam ci powiedzieć? Znasz moje zdanie na ten temat.
-Zauważyłem to za późno...
-Jeśli serio chcesz jej szczęścia to zostaw wszystko tak jak jest. Nie niszcz tej przyjaźni. Za długo o nią walczyłeś, żeby teraz to stracić.
-Włodi! - zawołał za przyjacielem, który udał się do kuchni.
-Gdzie jest Mańka?
Brzeska nie zostawiła nawet chłopakom kartki z jakąkolwiek informacją. Wojtek szybko chwycił telefon, na którym widniał jeden sms:
Musiałam coś załatwić. Powiedz Kamilowi, żeby się nie martwił :)

*

Jestem! Chciałam wcześniej, ale musiałam coś sobie odnośnie tej historii przeanalizować i troszkę to zajęło, a było to dosyć ważne xd
pomysł na to opowiadanie narodził się w mojej głowie jakoś pod koniec wakacji.. wszystko dokładnie zaplanowane :D
dobra, nieważne :)

zostawiam Wam uzależniającego i śmigam napisać coś na Włodiego :)
Ostatnio choruję, więc czasu wolnego masa..
Pamiętajcie: ankieta po lewej stronie nadal czeka, więc jeśli jesteś nowa, zapraszam :)

wtorek, 24 lutego 2015

czwórka

Mijały tygodnie, a Mańka coraz częściej spotykała się z Czauderną. Kamil przystopował. Ich relacje ociepliły się, jednak Kwasowski nie był do końca pozytywnie nastawiony na znajomość Brzeskiej z libero. Studentka za to coraz częściej spędzała czas w towarzystwie młodego siatkarza. Tu jakiś wypad na kawę po zajęciach, tam kino. Tak minął miesiąc. Któregoś razu umówili się po wykładach dziewczyny w jednej z kawiarni w bielskiej Sferze. Przemek pojawił się specjalnie wcześniej, by kupić w kwiaciarni piękną czerwoną różę. Mańka pojawiła się równo o szesnastej.
-Przepraszam, korki. - powiedziała na wstępie.
-Nic się nie stało. Nie spóźniłaś się. - wstał i pocałował dziewczynę w policzek.
Zdziwiło ją to, ponieważ od czasu ich wybryku starali się unikać dwuznacznych, przynajmniej dla nich, sytuacji.
-Kawa? - zapytał.
-Tak. Zdecydowanie. Sadowski tak dziś zanudzał na zajęciach.. Zasnę zaraz.
-Ach ten Zbysiu.. On tak zawsze. Przyzwyczaj się.
-Znasz Sadowskiego?
-Może cię to zdziwi, ale także studiuję na ATH.
-Nie.. Robisz sobie ze mnie żarty w tym momencie? - przybrała poważną minę, gdy kelner odebrał od nich zamówienie.
-Nie. - uśmiechnął się najszczerzej jak tylko potrafił. - Marketing i zarządzanie.
-Dlaczego nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się na uczelni?
-Może dlatego, że częściej mnie tam nie ma niż jestem. - zaśmiał się głośno.
-Drugi rok?
-Zgadza się.
-Niesłychane.. - oparła się leniwie o krzesło. - Ale tak serio, to Sadowski to niezły nudziarz..
-Na początku studiów wielokrotnie spałem na jego wykładach, także luz.
Popołudnie minęło im w miłej atmosferze. W życiu Mańki pojawiła się druga osoba, której mogła bezgranicznie ufać. Druga, zaraz po Kamilu. Gdy dopijała kawę, przyszedł jej sms. Przeprosiła Czaudernę i szybko odczytała wiadomość.
Dziś u mnie? Chyba mam jakiegoś dołka..
Będę :)
-Muszę cię przeprosić, ale Kamil chyba mnie potrzebuje w tym momencie... Muszę do niego jechać.
-Jasne, nie ma problemu. Dziękuję za miłe popołudnie. Może cię podrzucę?
-A wiesz.. chętnie skorzystam.

Po pół godzinie była pod mieszkaniem Kwasowskiego. Gdy Przemek zatrzymywał samochód na parkingu widziała postać przyjmującego w oknie na trzecim piętrze.
-Chyba Kwasu ma jakąś deprechę.. - mówisz cicho patrząc przed siebie.
-To raczej nie o to chodzi..
-Więc o co? - pytasz spoglądając na libero.
-O to, że się spotykamy.
-Przecież rozmawiałam z nim na ten temat..
-Wiesz jaki jest Kamil..
-Wiem, wiem.. i ciężko w nim to zmienić.. Dzięki za podrzucenie. Dobra. Lecę.
-Mań.. - skrócił jej imię. - Zaczekaj.
Zatrzymał ją, gdy chciała już wysiąść. Studentka odwróciła się i przybrała pytający wyraz twarzy.
-Co robisz w walentynki?
-Obiecałam Kamilowi, że będę na meczu ze Skrą.
-To dobrze. Chciałem zapytać o to samo.
-Spokojnie. Nie odpuszczę sobie takiego widowiska.

Szybko wybiegła na właściwe piętro. Do mieszkania weszła bez pukania. Zdjęła buty, kurtkę zawiesiła na wieszaku i poprawiła włosy w przedpokojowym lustrze. Udała się w głąb kamilowego M cztery. Sam właściciel siedział z butelką piwa na parapecie, podkurczając nogi i trzymając stopy na kaloryferze.
-Aż tak źle? - zapytała. - W sezonie nie pijesz. Nawet piwa.
-Widziałaś się dziś z Czauderem..
-Co się dzieje? - z trudem, ale pominęła wątek o libero.
-Właśnie nic. Złapało mnie coś takiego.. dziwnego... Gadałem z Wojtkiem,
-I co? - stajesz koło przyjmującego.
-Nie chciał mnie nawet wysłuchać. Powiedział, że przyjedzie jeszcze dzisiaj. Tylko, że nic się nie stało... Po prostu.. Potrzebuję z kimś posiedzieć. Potrzebuję czuć, wiedzieć, że ktoś jest obok.

Mańka nie miała pojęcia co się stało z Kamilem. Wiedziała, że nie za wiele tu zdziała. Dobrze, że przyjmującego odwiedzi Włodarczyk. Studentka spokojnie mogła powiedzieć, że z siatkarskiego kręgu przyjaciół Kwasowskiego znała tylko Wojtka. Przyjaźniła się z nim także jakoś
od czasów liceum.
Kamil w dalszym ciągu siedział na parapecie. Dziewczyna stanęła między nogami siatkarza, a następnie przytuliła go mocno.
-Kamiś.. powiedz. Chodzi o Ankę? Wysłucham cię.
-Serio się nic nie stało. Mam do dupy humor, nawet czekolada nie pomaga.
-O której ty z nim gadałeś? - pyta, gdy usłyszeli dzwonek do drzwi.
-Jakieś dwie godziny temu...
-Jakieś mandaciki, panie Włodarczyk, były? - zadaje pytanie witając siatkarza z Bełchatowa.
-Wyjątkowo udało się obejść mandaty. Hej. - mówi, całując ją w policzek. - Siema stary. Co jest?
Kamil spojrzał na dziewczynę, a potem na Włodiego.
-Okej... - Brzeska podniosła ręce w geście kapitulacji. - Zrobię wam coś do jedzenia, a potem
lecę do siebie.

Wyjątkowo lodówka Kamila jest pełna. Gdy Mańka wyciąga potrzebne produkty, usłyszała trzask drzwi. Dziewczyna wychyliła się z kuchni. Panowie zamknęli się w sypialni Kamila. O co mogło chodzić, że aż musieli wyjść? Z resztą, nieważne.
-Chłopaki! - woła. - Gotowe!
Nawoływać ich można by było jeszcze rok. Brzeska w końcu nie wytrzymała i udała się do pokoju siatkarza. Już miała otworzyć drzwi, gdy usłyszała:
-Dlaczego jej tego nie możesz powiedzieć? - zapytał Wojtek.
-Bo nie chcę niczego między nami psuć..
-Nic nie robiąc z tym, będziesz jeszcze bardziej psuł wasze relacje...
-Jedno jest pewne. Kocham Marysię.. - szepnął, jednak dziewczyna doskonale to słyszała. - A ona zaczyna się teraz spotykać z Czauderem..
-Z Czauderną?! W takim razie musisz jej powiedzieć! Znasz przecież Przemka.

Szybko złapała telefon i wybrała właściwy numer.
-Przepraszam.. Możemy się spotkać?




Jestem!

Przybywam!


Z długością.. poszalałam?
W porównaniu z poprzednimi, zdecydowanie :)
jak myślicie, do kogo zadzwoniła Mańka?
oceniajcie! :)

Na Władeczku coś na dniach.. mam nadzieję..
przypominam o ankiecie po lewej stronie.
empty space.

niedziela, 15 lutego 2015

trójka

Patrzyli sobie w oczy, a ich usta dzieliły milimetry. Znów ich wargi połączyły się i delikatnie muskając je, zatracali się w tym pocałunku. W pewnej chwili jednak Mańce zapaliła się czerwona lampka, by natychmiast to zakończyć. Powoli odepchnęła od siebie Przemka. Ten zrobił tylko zdezorientowaną minę.
-Wydaje mi się, że ludzie, którzy znają się kilka dni, się nie całują..
-Przepraszam.. - powiedział skruszony.
-Zapomnijmy. Napijesz się czegoś?

Tak spędzili popołudnie. Koło osiemnastej Czauderna opuścił mieszkanie Brzeskiej i pojechał do domu, by zabrać świeże rzeczy na wieczorny trening. Wsiadł do samochodu i wybrał numer Kamila.
-Będziesz na treningu? - zapytał nie witając się nawet.
-No jasne. Dlaczego miałoby mnie nie być?
-Mamy do pogadania.
Szybko rozłączył się, a następnie rzucił telefon na siedzenie pasażera i włączył się w ruch. Po pół godzinie był już na hali. Wszedł nerwowo do szatni, rzucając torbę na ławkę. Przywitał się z kolegami krótkim cześć i zaczął się przebierać. Gdy chciał założyć swoją treningową koszulkę z trzynastką, do pomieszczenia wszedł Kwasowski.
-Co jest? - zapytał.
-Powiedz mi o co ci kurwa chodzi?!
-O co ma mi chodzić?
-Co cię to obchodzi z kim Mańka się spotyka? Umówiliśmy się na kawę, a ty masz jakiś problem! Zazdrosny jesteś? Może znajdź sobie jakąś dziewczynę, co? Z tego co wiem Mańka jest wolnym człowiekiem i ma prawo robić co się jej żywnie podoba, a tobie nic do tego.
Przyjmującego zamurowało. Nie wiedział co powiedzieć. Libero nie zwracał uwagi na chłopaków siedzących obok i obserwujących zaistniałą sytuację.
-Może jakaś maść na ból dupy? - kontynuuje. - Pojedziesz do domu to stań w aptece.
-Chłopaki. - chrząknął Ferens. - Chodźcie. Zastawmy ich.
-Przecież oni się pozabijają. - rzucił Orzech.
-Przemek.. Znasz ją zaledwie tydzień.. - Kamil zaczął próbować się bronić. - Nie masz prawa się mieszać w to, co między nami jest. Jesteśmy przyjaciółmi, a ja dbam o to, żeby przez ciebie nie cierpiała. Na każdej imprezie pojawiasz się z inną dziewczyną, więc jak mam się o nią nie martwić? A co jeśli ją w sobie rozkochasz? Zostawisz potem bez słowa? Mańka to osoba, która bardzo przywiązuje się do ludzi.
-Kamil.. Ja się umówiłem z nią tylko na kawę... Zakolegowaliśmy się, Tyle. - Przemek wzruszył ramionami i chwytając do ręki butelkę niegazowanej Kropli Beskidu, wyszedł z szatni.
Zostawił Kamila w osłupieniu. Przyjmujący stał i patrzył się na białą ścianę. Wziął głęboki oddech i wypuścił głośno powietrze z płuc.
-Spierdoliłem. - powiedział cicho sam do siebie.
Złapał szybko torbę, zarzucił na siebie kurtkę i udając się na sale, modlił, żeby trener się zgodził.
-Piotrek! -zawołał, a Gruszka zaraz pojawił się koło niego. - Pilne. Mogę?
-Kamil, w środę mecz, jak ty to sobie wyobrażasz?
-To sprawa życia i śmierci. Spieprzyłem coś i muszę to teraz naprawić. Błagam cię..
-Jutro dodatkowa siłownia.
-Dzięki! Jesteś wielki! - klepnął szkoleniowca w ramię i już go nie było na hali.

Torbę szybko wrzucił do samochodu i odjechał spod budynku z piskiem opon. Zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że zranił Mańkę. I to bardzo zranił. Tak, był zazdrosny. Bał się, że ktoś może odebrać mu jego Marysię. Bał się, że tym kimś może być Czauderna.
Wstąpił po drodze do kwiaciarni, gdzie kupił ogromny bukiet czerwonych róż. Kilka minut zajęła mu podróż do mieszkania Brzeskiej, a gdy już pojawił się pod blokiem ogarnął go wielki stres. Światło w salonie się paliło, więc miał pewność, że studentka jest w domu. Szybko wybiegł na trzecie piętro i stanąwszy przed drzwiami głośno odetchnął. Delikatnie zapukał. Dziewczyna oderwała się od nauki do egzaminu i nieświadoma tego, kto jest z drugiej strony, otwarła.
-Przepraszam cię. - powiedział cicho przyjmujący.
Stała w bezruchu. Nie mogła nic powiedzieć. Kamil wszedł powoli do środka, a następnie zamknął za sobą drzwi.
-Dla ciebie.. - szepnął podając Mańce bukiet, a ta odebrała go, jednak dalej milczała. - Błagam, powiedź coś..
Ne odezwała się. Po prostu podeszła do Kwasowskiego i mocno go przytuliła.
-Nie płacz. Bardzo cię przepraszam, źle postąpiłem.
-Kocham cię.




Dziś troszkę krócej.
Moja wczorajsza rozmowa z Wojtkiem Włodarczykiem:
-Mogę zająć panu dwie minutki?
-Dwie tak.
-Czyli trzy już nie?
-Trzy nie.
Śmiech :D

zapraszam na moje opowiadanie z Włodim - 
Potrafimy kochać i marzyć, dlatego wszyscy jesteśmy zwycięzcami.

jesteś nowa? czeka na Ciebie ankieta po lewej stronie :)
stej in tacz!
empty space.

niedziela, 8 lutego 2015

dwójka

Cały wieczór Mańka starała się trzymać Kamila. Lekko się wstydziła i krępowała obecnością siatkarzy oraz ich bliskich. Gdy ktoś zaczynał z nią rozmowę odpowiadała krótko. Nie chciała się za bardzo wciągać w konwersacje, mimo że pragnęła poznać przyjaciół chłopaka.
Dziwne, czyż nie?
Dopiero gdy dosiadł się do niej młody libero, rozmowa sama wyznaczyła sobie tor. Z biegiem czasu stres z Mańki uchodził, a ból brzucha spowodowany zdenerwowaniem ustępował. Poznawali się powoli, a przed północą nawet wymienili numerami telefonu.
-To co? Zapraszam na jakąś kawę w przyszłym tygodniu. Co ty na to? - zaproponował Przemek.
-A wiesz...? Bardzo chętnie.
-Co do terminu się jeszcze ugadamy, okej?
-Jasne, nie ma problemu.

Na kilka minut przed północą wszyscy opuścili mieszkanie Ferensa. Szampan był przygotowany. Kieliszki również. Rozpoczęło się odliczanie.
-Oby ten dwutysięczny piętnasty był lepszy od czternastego. - powiedział z uśmiechem
na ustach Kamil.
-Oby. Wszystkiego najlepszego, Kamciu.
Kwasowski mocno przytulił do siebie Mańkę i trzymał ją w swoich ramionach bardzo długo.
-Dlaczego płaczesz?
-Jesteś po prostu najlepszym przyjacielem pod słońcem.
-Kocham cię. - szepnął, a następnie pocałował Brzeską w czoło.

Na pierwszym treningu po Nowym Roku, siatkarze wspominali imprezę u Ferego. Na szczęście obyło się bez szkód materialnych i innych tego typu wypadków.
-Wiesz, Kamciu.. ta twoja Mańka to jest całkiem, całkiem. - powiedział Czauderna, przysiadając się do Kwasowskiego.
-Ty się od Mańki odwal.. - odpowiedział poważnie przyjmujący, znając libero.
-Spoko, spoko. Mówię jak jest.
-Przy tym zostańmy.
-W sumie, to wiesz, Kamciu.. Umówiłem się z nią.
-Waż się ją skrzywdzić! Nogi z dupy powyrywam. - zaznaczył Kamil, nie patrząc na to czy koledzy słuchają, czy też nie.
-Przecież nic jej nie zrobię...
-Przemek, ja cię znam. Jesteś moim kumplem, ale zmieniasz dziewczyny jak rękawiczki. Mańka jest po mega nieudanym związku i boję się o nią.
-Spokojnie, Romeo..
-Czauder.. Mam nadzieję, że nie będzie przez ciebie płakać. - wstał, wrzucił rzeczy do torby i wyszedł z hali.

Zaraz po treningu pojechał do Mańki. Wszedł do mieszkania studentki jak zwykle - bez pukania. Dziewczyna właśnie uczyła się do egzaminu.
-O hej. - podeszła do siatkarza i pocałowała go w policzek. - Co się dzieje?
-Ciężki trening. Tyle.
-Głodny? Zaszalałam i ugotowałam obiad.
-Jak wilk!
W ciszy zjedli obiad, a następnie z kubkiem gorącej malinowej herbaty zalegli w salonie na kanapie. Mańka włączyła jakiś serial, a następnie wtuliła się w Kamila. Gdyby ktoś obcy teraz na nich popatrzył z boku, stwierdziłby, że bez wątpienia jest to para.
-Słyszałem, że umówiłaś się z Czauderem... - zaczął.
-.. na kawę. - uzupełniła.
-Uważaj na niego. Proszę.
-O co ci chodzi?
-Przemek zmienia dziewczyny jak rękawiczki..
-Kamil! Ja się z nim umówiłam na kawę! - odskakujesz od przyjmującego. - Tylko na kawę.
-Spokojnie. - przytulił dziewczynę. - Martwię się po prostu o ciebie. Od czasu rozstania z Pawłem zrobiłaś się taka.. inna. Izolujesz się od ludzi.
-Gdybym się izolowała od ludzi to bym się z nim nie umówiła. Boże, Kamil, zazdrosny jesteś? Zachowujesz się jak dzieciak.
-Mańka, martwię się o ciebie.
-Nie masz o co!
-Widzę, że dziś nie porozmawiamy.. - Kwasowski wstał z kanapy i udał się do przedpokoju ubrać buty i kurtkę. - Narazie.

Zostawił ją. Tak po postu zostawił. On, który nigdy nie odszedł. Brzeska szybko chwyciła za telefon i, wystukawszy parę słów w treści wiadomości, wysłała smsa.
Możemy się spotkać? To ważne.
Jasne. Co się stało?
Pokłóciłam się z Kamilem.
Wysłała libero jeszcze adres. Podczas gdy czekała na siatkarza postanowiła się trochę ogarnąć, bo przecież nie otworzy mu drzwi w takim stanie. Zaraz po wyjściu Kwasowskiego rozpłakała się jak mała dziewczynka, a z biegiem czasu płacz wcale nie ustępował. Po wyjściu z łazienki zaparzyła sobie herbaty i z kubkiem usiadła na parapecie, wpatrując się w panoramę Bielska. Śnieg delikatnie prószył, nie było wiatru. Oparła głowę o ścianę i zaczęła myśleć dlaczego w ogóle dopuściła do tej kłótni. Przecież Kamil był najbliższą jej osobą...
Po dziesięciu minutach usłyszała dzwonek do drzwi. Otwarła siatkarzowi i, nawet nie patrząc na niego, ruszyła z powrotem do salonu. Ten, wiedząc co się stało, nic nie mówił. Po prostu podszedł do Mańki i mocno ją przytulił.
-Nie płacz już. - szepnął.
-Nie potrafię...
-O co poszło.
-Nieważne.
-Marysiu... - podniósł jej podbródek. Pierwszy raz pozwoliła,
by ktokolwiek tak się do niej zwrócił.
-O ciebie..
-Jak to o mnie? - zapytał.
-Jest zazdrosny o to, że się mieliśmy spotkać..
-Powiedziałem mu dziś.. Nawtykał mi kilka rzeczy, ale spokojnie. On się o ciebie martwi.
-Gdyby się martwił nie doszłoby do takiej sytuacji.
-Maniuś.. Popatrz na mnie. - szepnął, a studentka spełniła jego prośbę. - On chce dla ciebie jak najlepiej..
I w tym momencie Brzeska przepadła. Przepadła w jego niebieskich tęczówkach. Libero zbliżył swoją twarz do twarzy dziewczyny, by po chwili posmakować jej ust.
-Nie bój się, ze mną ci nic nie grozi.



bum!
zaskoczone?
przecież znają się kilka dni...

odnośnie jedynki.. mówiłyście, że krótki.. już tłumaczę dlaczego :)
otóż chodzi o to, że nie chcę już od samego początku robić Mody na sukces.. po prostu stopniowo będę zwiększać długość rozdziałów, by nie zrobić z tego jakiegoś melodramatu :)

wypowiadajcie się, piszcie czego oczekujecie. może macie jakieś pomysły?
remember: jesteś nowa? czeka ankieta po lewej stronie bloga :)
stej in tacz!
empty space.


niedziela, 1 lutego 2015

jedynka


Nie wiedziała czy pomysł Kwasowskiego był dobry, ale wolała na razie o tym nie myśleć. Nie miała żadnych planów na sylwestra, więc doszła do wniosku, że dla świętego spokoju pójdzie z Kamilem do Ferensa. Bo przecież co ma być to będzie. A nóż widelec zaprzyjaźni się z nimi?
Drugi dzień świąt spędzili razem. Ich przyjaźń.. Ich przyjaźń była czymś nierozerwalnym. Byli dla siebie jak Bolek i Lolek, jak Mały Książę i Róża. Ba! Byli dla siebie jak Kłos i Wrona! 
Znali się od czasów gimnazjum. Każdą wolną chwilę spędzali razem. Pomagali sobie, gdy mieli problemy. Wielu uważało ich za parę. Wielu przekonało się też, że nie warto z nimi w tej kwestii zadzierać.
Byli jak ogień i woda.
Mimo to rozumieli się bez słów.

Za przygotowanie do imprezy zabrała się już około godziny osiemnastej. Przed dwudziestą w jej mieszkaniu zjawił się Kamil.
-Gotowa? - zapytał.
-Prawie.
Szybko założyła szpilki i poprawiła starannie makijaż.
-Gotowa.
-No to komu w drogę, temu trampki. Idziemy.


Po piętnastu minutach byli już pod mieszkaniem Ferensa. Szli pieszo, bo było na tyle blisko, by wrócić, a każdy chyba chciał tego wieczora się napić. 
Bała się. Bała się, że chłopaki z drużyny Kamila jej nie zaakceptują. Że nie znajdą wspólnego języka. W sumie? Dlaczego nie poznała ich wcześniej, skoro z Kwasowskim znała się tyle lat? Sama nie wiedziała. Może po prostu nie chciała? Nie była na to gotowa?
Przyjmujący zadzwonił dzwonkiem dwa razy. Po chwili drzwi otworzył sam gospodarz.
-No nareszcie! - zawołał Ferens, którego doskonale znałaś z parkietu. - Cieszę się, że wreszcie mogę cię poznać, Marysiu. Kamil tyle..
-Mańka. - zaznacza Kwasu widząc reakcję dziewczyny na zdrobnienie jej imienia.
-Jeśli możesz.. Mów mi Mańka. - studentka uśmiechnęła się delikatnie.
-Yy.. Jasne! Nie ma problemu! Wejdźcie. - gospodarz zaprosił przyjaciół do środka.
-Wszyscy już są?
-Brakuje tylko Czaudera.

Każdy przedstawił się Mańce. Pierwsza jej myśl? Na prawdę zgrana ekipa. Około dwudziestej pierwszej wszyscy usłyszeli dzwonek. Wojtek poszedł otworzyć. Po kilku minutach wrócił z pewnym wysokim chłopakiem, jednak nie tak wysokim jak on. Schludnie ubrany w brązowe dżinsy i biały T-shirt.

Doskonale wiedziała kto to.
To On.
Uzależniający.


Wjeżdżam z jedynką!
Proszę i z góry dziękuję za komentarze :)
To na prawdę motywuje do działania.

Podoba Wam się dobór bohaterów?
Zapraszam także do wyrażania swojej opinii w postaci ankiety, 
którą znajdziecie po lewej stronie bloga

stej in tacz!
empty space.















niedziela, 25 stycznia 2015

Prolog.

-Musisz być na tym sylwestrze! Nie przyjmuję odmowy! - zastrzegł sobie Kwasowski,
pijąc drugiego już z kolei drinka.
Siedzieli we dwójkę w jej mieszkaniu i wspominali kończący się powoli rok.
-Ale Kamil.. Ja nikogo w BBTSie nie znam..
-Znasz mnie i to ci wystarcza.
-Nie wiem..
-No Mańka... Nie daj się prosić, będzie zajebiście. To zwykła domówka..
-Dobra.

I to był największy błąd jej życia...


Zwariowałam!
Kolejny o BBTSie, mimo że z tamtym się poddałam.
Mam nadzieję, że się Wam spodoba, bo nie będzie to kolejna denna historyjka o tym jak to się zakochali, zaczęli ze sobą chodzić, a na koniec wzięli ślub.

Coś pojawi się przez moje ferie, czyli początek lutego :)
stej in tacz!